80 lat temu w tragicznych okolicznościach na Śliwicach rozbił się samolot niosący pomoc dla walczącej Warszawy. O samym zdarzeniu od naocznego świadka: Wspomnienie pana Stefana Brzozowskiego z ok.2010 roku „Po odezwaniu się syren alarmowych zwiastujących kolejny nalot [w nocy z 14 na 15 sierpnia], gdy ubierałem się, aby zejść do schronu, spojrzałem przez okno w kierunku północnym. Zobaczyłem nisko nadlatujący – jakby na mój dom – błyszczący srebrzyście i palący się samolot. Na skrzyżowaniu skrzydeł i kadłuba buchał pióropusz ognia na podobieństwo przylepionej muszli… Sparaliżował mnie strach, że samolot spada na mój dom, zobaczyłem jednak, że skręcił w bok. Jak dowiedziałem się rano, spadł zaledwie o 200-300 m. dalej, na pole, gdzie dziś stoją budynki „Autopartsu”. Spadając zawadził o kominy skrajnego budynku Kolonii przy ul.Gersona 3. To przeżycie strachu było dla mnie tak silne, że nie mogłem spać przez trzy następne noce. Wspomnienie tego zdarzenia, jak żywe, trw...